sobota, 26 października 2013

W międzyczasie... - kolczyki i broszka

Pomimo, że tyle mnie tu nie było podglądam Was regularnie i śledzę waszą twórczość. Ostatnio stałam się trochę sutaszowym leniem i szycie naszyjnika na razie odłożyłam na bok. Podczas siedzenia nad jedną pracą, czasem potrzebuję trochę oddechu i stworzenia czegoś innego. I tak w międzyczasie powstały dzisiejsze kolczyki oraz broszka do kompletu, która miała przypominać pająka, ale nie wiem na ile moja wizja zgadza się z rzeczywistością. Raczej nie za bardzo, trudno, wyszło coś nieokreślonego. Niestety mój aparat coraz gorzej ze mną współpracuje i ciężko dobrze uchwycić wszystko na zdjęciach. Mam nadzieję, że jeszcze chwilę mi posłuży i nie zbuntuję się całkiem przeciwko mnie. Wam życzę udanego weekendu, a może twórczego? Korzystajcie z pięknej jesieni!






wtorek, 15 października 2013

Wspomnienia wiosny i lata...

Cały weekend i kolejne dwa dni deszczu to zdecydowanie za dużo... Z utęsknieniem patrzę za okno wypatrując słońca... Jest brzydko, szaro i ponuro i strasznie zimno. Ciepła herbata lub kakao stało się obowiązkiem każdego dnia. Oglądam wiosenne i letnie zdjęcia, które robiłam.. i tęsknie... przydałoby się choć trochę tego ciepła teraz... A może jeszcze jesień mnie zaskoczy i da się polubić w tym roku?.. oby...
A Wy jak radzicie sobie z jesienną aurą? 






Ze sznurkami dalej spędzam czas. Na razie nie będzie mnie tu trochę dłużej, zaczęłam szyć coś większego.  Na razie etap pracy wygląda tak jak poniżej, czyli jeszcze daleko do końcowego efektu. Mam nadzieję jednak, że uda mi się szybko skończyć i wrócić do Was...


wtorek, 8 października 2013

Codzienność... i kolczyki "zwyklaczki"

Pochłonęła mnie codzienność i jakoś przez ostatnie dni tworzenie, szycie odstawiłam na bok. Więcej działo się kulinarnie, żeby dopieścić podniebienia i wypełnić dom słodkim zapachem. Na zewnątrz szaro i zimno, aż nie chce się wychodzić z domu. Podczas tych dni mojej nieobecności uszyłam tylko małe "zwyklaczki", więc dzisiaj nie będzie artystycznego szaleństwa. Kolczyki dość małe, delikatne. Jednak stwierdziłam, że o wiele bardziej wolę większe, bardziej okazałe formy. Te, to tylko taka mała odskocznia w przerwie pomiędzy zajęciami życia codziennego...



Zakładając bloga nie spodziewałam się szczerze mówiąc, że ktokolwiek będzie tutaj zaglądał a tym bardziej, że komuś może spodobać się to co robię. Chciałam po prostu stworzyć tutaj jakiś swój kawałek świata. Jak widać, moje szycie wychodzi różnie. Mam takie dni gdzie nie mogę się doczekać efektu końcowego, a mam też i takie kiedy zaczynam szyć i nie wychodzi, biorę następne sznurki, znów nie wychodzi i w końcu robię sobie przerwę. Chyba czasem za dużo od siebie wymagam, chciałabym wszystko od razu zamiast spokojnie dążyć do celu. Pomimo tego, że jestem tutaj tak krótko, ostatnio pewna osoba sprawiła mi ogromną radość i byłam bardzo, ale to bardzo zaskoczona. A dokładnie chodzi o Anetkę z bloga Manitowisko ( kto jeszcze tutaj nie był niech ogląda i podziwia) która postanowiła napisać u siebie o moim blogu. Dziękuję Ci bardzo i cieszę się, że pomimo mojego skromnego dorobku twórczego odnalazłaś tutaj coś co Cię zachwyciło. Oczywiście dziękuję również wszystkim tym, którzy postanowili obserwować moje zmagania i zostawili po sobie ślad. Wasze komentarze bardzo cieszą i motywują do dalszego tworzenia. Teraz to ja znikam oglądać wasze dzieła...

środa, 2 października 2013

Ostatnie dni...

Ostatnie dni dały mi się we znaki... wszystko było nie tak... wszystko leciało z rąk, a kiedy sięgałam po moje ulubione sznurki, nawet one nie chciały ze mną współpracować. Wszystko się plątało, zaciągało i nic nie wychodziło tak jak chciałam. Potrzeba było trochę oddechu, wyciszenia, wieczoru z ciepłym kocem i dobrym filmem. Tu wybór padł na film " Koneser". Nie lubię takich dni, ale na szczęście one minęły a ja znów wróciłam do szycia. Miało być orientalnie, ale myślę, że to i tak jeszcze nie takie kolczyki jakie sobie wymarzyłam.. takie pełne orientu.. chociaż mnie od początku każdy sutasz kojarzył się z Indiami, ozdobnością, bogactwem kolorów i form. Stąd też nazwa bloga... Po ostatnich kolczykach, nabrałam chęci na coś dużego i bardziej skomplikowanego.
Ps. Dziękuję Wam za wszystkie dotychczasowe komentarze!