środa, 2 października 2013

Ostatnie dni...

Ostatnie dni dały mi się we znaki... wszystko było nie tak... wszystko leciało z rąk, a kiedy sięgałam po moje ulubione sznurki, nawet one nie chciały ze mną współpracować. Wszystko się plątało, zaciągało i nic nie wychodziło tak jak chciałam. Potrzeba było trochę oddechu, wyciszenia, wieczoru z ciepłym kocem i dobrym filmem. Tu wybór padł na film " Koneser". Nie lubię takich dni, ale na szczęście one minęły a ja znów wróciłam do szycia. Miało być orientalnie, ale myślę, że to i tak jeszcze nie takie kolczyki jakie sobie wymarzyłam.. takie pełne orientu.. chociaż mnie od początku każdy sutasz kojarzył się z Indiami, ozdobnością, bogactwem kolorów i form. Stąd też nazwa bloga... Po ostatnich kolczykach, nabrałam chęci na coś dużego i bardziej skomplikowanego.
Ps. Dziękuję Wam za wszystkie dotychczasowe komentarze!





17 komentarzy:

  1. Piękny sutasz :) Jestem ciekawa co nam jeszcze pokażesz. A co do blogowania też od niedawna zaczęłam ten fach :) pozdrawiam i zapraszam do mnie :) Pozwolę sobie pozostawić adresik.
    www.seyllajewellery.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. O! To też jako au pair jeździsz/ jeździłaś? Ja by,lam pare raz.. ostatni raz bylam ok 6 lat temu i w tym roku znowu pojechałam, przejezdzałam i na 2 dni u znajomego sie zatrzymałam. Miasto skradło moje serce :) No i na zapas 'nie dziekuje' :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trafiłam tu przypadkiem, ale oprócz cudnych kolczyków oczarował mnie baner. Coś bardzo ładnego i klimatycznego. Jeszcze będę tu zaglądać :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Blogujesz i sutaszujesz od niedawna, a Twoje prace są wprost olśniewające.Śliczne formy, kolory...jestem zachwycona.Pozdrowiam serdecznie;-)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ładne i dopracowane. Jeśli od niedawna dziergasz to ja Ci gratuluję :) A ta fioletowa pega to dośc kapryśna jest :) Pozdrowienia !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Wam bardzo. Tak, na prawdę sutasz szyję od bardzo niedawna. Pierwszą rzecz zaczęłam szyć w czerwcu tego roku i była to bransoletka, którą już widziałyście tutaj. Szyłam ją bardzo długo, wracając do niej i odkładając ją gdzieś na bok. W lipcu powstał komplet różowo-zielony, a zaraz po nim na początku sierpnia brązowy naszyjnik na potrzeby prezentowe. Później miałam całkiem przerwę, a we wrześniu postanowiłam zabrać się do szycia na nowo... i oto jestem :)!

      Usuń
  6. Kochana to nie przestawaj!!! zachwycaj nas kolejnymi dziełami.Obserwując Twoje prace wiem sutasz..to godziny starannych doborów koloru i kryształków..ach...ja muszę nad swoim popracować jeszcze;-)))
    A jak zrobisz prezent( ten co Ci się spodobał u mnie) to koniecznie wrzuć fotki jak wyszlo;-))))
    pozdrawiam ciepło;-))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj.Dziękuję za odwiedziny i komentarz :)) Kolczyki CUDNE !!!!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne!!! Jak byś miała wolną chwilę to zapraszam do siebie na wirtualną kawę :-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. ach sa pzrecudne ... kuknełam tutaj przez blog manitowsko ... a u ciebie zostaje na dłuzej i zaparszam do siebie
    http://www.artysto-tworz-nie-gadaj.blogspot.com/

    pozdrawiam ciepluteńko

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne :)

    www.swiatsutaszu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudne! Kocham fiolety!! I duże kolczyki też - to jest właśnie zaleta sutaszu, że nawet duże formy potrafią być zdumiewająco mało obciążające uszy ;)

    OdpowiedzUsuń