wtorek, 19 listopada 2013

Początek świątecznych zmagań...- renifery

Dni  mojej nieobecności były wypełnione tworzeniem świątecznych prezentów. Sutasz poszedł tymczasowo w odstawkę, ale niestety, chcąc zdążyć ze wszystkim na czas na razie nie było mowy o szyciu biżuterii. W tym roku postanowiłam, że prezenty będą głównie robione ręcznie i zastanawiam się dlaczego nie zrobiłam tak nigdy wcześniej? Tym razem wymyśliłam sobie, że każdy dostanie jakąś świąteczną ozdobę i do tego jakiś drobiazg. Nabawiłam się przez to dużego bólu pleców i poparzonych palców, ale taki żywot tworzącego, bo artystką nazwać się nie mogę. Jako pierwsze powstały renifery, głównie uszyte z filcu. Dzisiaj rozpoczynam świąteczną serię i pokazuję się Wam z trochę innej strony. Pozdrawiam Was i witam nowych obserwatorów bloga w moich skromnych progach.

A oto pierwszy renifer...


I kolejny Rudolf...


 Razem...



A jutro candy... z jednym z nich... :)!






9 komentarzy:

  1. nie no słodziaki na maksa :) widzę że na poważnie nadrabiasz zaległości - dwa posty w jeden dzień :)
    p.s. dziękuję za wyróżnienie - odpowiedzi na pytania wkrótce :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ cudne! Genialne po prostu! Już zacieram ręce i czekam na candy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. O raju, jakie piękne ! Bardzo mi się podobają, uwielbiam takie ozdoby. Nawet sama ostatnio zaglądałam do mojego woreczka z filcem i zastanawiałam się, co by można z niego zrobić, ale Twoje reniferki mnie zastrzeliły :) Urocze !

    OdpowiedzUsuń
  4. Mega odjazdowe;)) Są świetne i już powoli zaczyna się robić świątecznie...właśnie mój syn zapytał" mama fajne, zrobisz nam takie?" więc już masz kolejney komentarz!!!

    OdpowiedzUsuń