piątek, 28 marca 2014

A mnie wciąż nie ma...

Ojej jak dawno mnie tu nie było. Zdążyłam się już nieźle stęsknić za tym blogowym światem i Wami. Jestem strasznie w tyle jeśli chodzi o Wasze wpisy, wybaczcie, ale ostatni miesiąc był dość szalony i intensywny jeśli chodzi o załatwienia i emocje. Większość z Was ma to już za sobą, niektóre przed... mnie wszystko czeka za kilka miesięcy. Ślub.. kiedyś ta uroczystość była dość odległa, a teraz wszystkie przygotowania stały się rzeczywistością i pochłonęły cały mój wolny czas. Niektóre z Was wiedzą ile to załatwiania, żeby wszystko było tak jak chcemy. Sam wybór fotografa zajął mi niesamowicie dużo czasu, tym bardziej, że zależy mi na pięknych zdjęciach. I znów na jakiś czas musiałam odstawić mój sutasz, pomimo, że ten miesiąc temu ostro zaczęłam szyć naszyjnik. Jego zaledwie część leży i czeka cierpliwie na mój wolny czas. Zaczęły się przygotowania do ślubu i na pierwszy strzał poszła w ruch masa solna i powstały małe podziękowania dla gości. Wszystko chcę zrobić wcześniej, żeby później już czas uciekał trochę spokojniej. Czeka mnie jeszcze robienie dekoracji, ale na razie czekam na materiały. Postaram się czasami coś napisać, może nawet w tym czasie uda mi się coś uszyć... kto wie? Prezentuję Wam część moich podziękowań, a przy okazji powstały też aniołki dla dzieci w rodzinie na ich urodziny. Pozdrawiam Was serdecznie. Mam nadzieję, że o mnie nie zapomnicie, bo jeszcze tu wrócę!