piątek, 28 listopada 2014

Violet shadows - naszyjnik sutasz...

Po powrocie do sznurków dopadła mnie wena, która trwa i trwa, ale podchodzę do niej ostrożnie i daje sobie na spokojnie sporo czasu na wykonanie pomysłów. Wolę odłożyć swoją pracę na dzień, dwa, niż na siłę szyć, żeby skończyć. Wtedy wychodzi mi wszystko o wiele lepiej. Dzisiaj kolej na naszyjnik. Do tej pory było ich niezwykle mało, bo aż jeden typowo sutaszowy. Czas to zmienić. Tym razem królują odcienie fioletu i delikatnego różu, połączone ze szklanymi koralikami i pięknie mieniącą się masą perłową. Całość oczywiście o delikatnym, orientalnym charakterze...

Może na następny raz jakieś candy dla Was? Co by Was ucieszyło? Jakieś pomysły? Pozdrawiam ciepło i życzę udanego weekendu!

środa, 19 listopada 2014

Trudny powrót do sutaszu...

Witajcie! Dziękuję za ostatnie komentarze pod ostatnim postem. Wyjątkowo rozbawiła mnie Caterina, która zapytała czy jest coś czego nie potrafię? Nie wiem moja droga. Życie to pokaże, na pewno wiele jeszcze rzeczy przede mną i do zrobienia, i do nauki.
Po bardzo długim czasie postanowiłam jednak wrócić do tego co zafascynowało mnie na samym początku i skłoniło do założenia bloga. Znów w ręce wpadły sznurki. Musiałam poprzeglądać wszystkie zapasy koralików, bo nawet nie pamiętałam jakie posiadam w swoich zbiorach. Czułam się jakbym szyła coś po raz pierwszy. Praktyka jednak czyni mistrza, a tu wszystko od początku się zawijało, plątało i krzywo wychodziło. Z jednego jestem najbardziej zadowolona - wróciła wena twórcza i nowe pomysły na biżuterię, tylko z wolnym czasem trochę gorzej, a szycie znów idzie mi tak wolno. Dzisiaj mam dla Was trochę kolorystycznego zamieszania, błyskotki Swarovskiego w kolorze vitrail... trochę krzywizn.. niedoskonałości i jeden zapomniany niewszyty koralik. Następnym razem będzie lepiej! Wybaczcie za zdjęcia, zrobione na szybko. Poza tym, ostatnio pogoda kompletnie im nie sprzyja.


wtorek, 11 listopada 2014

Jesienny decoupage...

Dzisiaj tak zupełnie na szybko. To druga część prezentu urodzinowego dla mojej teściowej. Oprócz leśnego skrzata - anioła, którego pokazywałam wczoraj, ozdobiłam również dla niej techniką decoupage, drewnianą tackę i przybory kuchenne, zachowując jesienną kolorystykę, jej ulubione odcienie pomarańczu. Całość oczywiście jest w niektórych miejscach podmalowana przeze mnie farbami akrylowymi, więc nie ma tu tylko czysto przyklejonych elementów z serwetki. Na dziś to tyle. Wracam do ukochanych sznurków i mam nadzieję, że tym razem rozszyje się na dobre.

poniedziałek, 10 listopada 2014

Anioł - leśny skrzat...

Witajcie po kilku dniach przerwy. Niezmiernie się cieszę, że bukiety ślubne tak bardzo Wam się spodobały jak również, że grono obserwatorów trochę się powiększyło. Dziękuję za tyle ciepłych słów z Waszej strony. Mam nadzieję, że kolejne moje wytwory również będą cieszyły Wasze oczy. W moim życiu szykują się duże zmiany. Ostatnio żyję w natłoku myśli i chaosie. Kto wie? Może uda mi się połączyć przyjemne z pożytecznym - czyli pasję z pracą?... Przede mną długa droga, a jak na razie obecny stan kompletnie nie sprzyja tworzeniu. Ślubne posty już zakończyłam, a dzisiaj przychodzę do Was z czymś zupełnie nowym i jak na razie jednorazowym. To taki mój mały eksperyment. Jakiś czas temu dostałam od męża maszynę do szycia. Znów do głowy wpadło pełno pomysłów i kolejna technika do spróbowania. Chyba za dużo różnorodności... Czas niedługo wrócić do sutaszu i tworzenia biżuterii. Wracając do tematu, nie tak dawno moja teściowa obchodziła okrągłe urodziny, a że bardzo lubi różne dekoracje, to postanowiłam zrobić dla niej coś zupełnie sama. Nie raz podziwiałam piękne anioły szyte na innych blogach. Anioły śpiochy, tildy i inne stwory. Naprawdę, dziewczyny, które szyją wszystkie te cuda są niesamowite. Nie powiedziałabym, żeby było to takie proste wszystko jak wygląda. Maszyna poszła w ruch. Powstał anioł - leśny skrzat, sama nie wiem. Takie dwa w jednym właściwie, a że teściowa lubi pomarańcz to wyszło w jesiennym nastroju. Pozdrawiam Was serdecznie i życzę udanego, spokojnego tygodnia!