piątek, 28 listopada 2014

Violet shadows - naszyjnik sutasz...

Po powrocie do sznurków dopadła mnie wena, która trwa i trwa, ale podchodzę do niej ostrożnie i daje sobie na spokojnie sporo czasu na wykonanie pomysłów. Wolę odłożyć swoją pracę na dzień, dwa, niż na siłę szyć, żeby skończyć. Wtedy wychodzi mi wszystko o wiele lepiej. Dzisiaj kolej na naszyjnik. Do tej pory było ich niezwykle mało, bo aż jeden typowo sutaszowy. Czas to zmienić. Tym razem królują odcienie fioletu i delikatnego różu, połączone ze szklanymi koralikami i pięknie mieniącą się masą perłową. Całość oczywiście o delikatnym, orientalnym charakterze...

Może na następny raz jakieś candy dla Was? Co by Was ucieszyło? Jakieś pomysły? Pozdrawiam ciepło i życzę udanego weekendu!

10 komentarzy:

  1. Jak dobrze kiedy pomysły wracają ;-) dobrze, że szyjesz powoli - pośpiech to wróg sutaszu :D
    Pięknie Ci wyszedł, może powinnaś częściej szyć naszyjniki..?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Prześliczny, taki delikatny, dopracowany, cudeńko :) Mam nadzieję, że wena już Cię nie opuści :)

    OdpowiedzUsuń
  3. wow!!!
    wow!!!!
    oniemiałam z zachwytu:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny jest. Może nie mój kolor ale podoba mi się kompozycja.

    OdpowiedzUsuń
  5. Super kolory:) całość po prostu fantastyczna. Naszyjniki zawsze mile widziane :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny!! Kocham fiolety :) Zapięcie jest rewelacyjne, takie misterne i delikatne... Ja teraz mam etap odpoczynku od sutaszu, staram się skumulować w sobie pokłady weny "na potem", czyli pewnie na po świętach.... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale cudo! Jest przepiękny i zachwycający i w cudownym kolorze :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Faktycznie masz wenę!!! naszyjnik wygląda ślicznie, zapięcie pięknie wykonane!;)

    OdpowiedzUsuń
  9. przepiękny! cudowne kolory :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Great article, Thanks for your great information, the content is quiet interesting. I will be waiting for your next post.

    OdpowiedzUsuń